Ten materiał dostępny jest wyłącznie dla subskrybentów

Masz już subskrypcję? Zaloguj się!

Co robić, kiedy nie wiadomo, co robić?

Trening psychologiczny ODC. 10/10

Czym kierować się, podejmując trudną decyzję? Jak radzić sobie z niepewnością i nie wpaść w pułapki decyzyjne.

Co robić, kiedy nie wiadomo, co robić

Anna Srebrna

 

Codziennie stajemy przed wyborami, których konsekwencji nie jesteśmy pewni. Wydaje nam się, że jedno wybieramy kosztem drugiego, że nie będzie już odwrotu. Czym zatem się kierować, czemu zaufać, podejmując trudne decyzje – sercu czy rozumowi? Co robić, kiedy nie wiadomo, co robić?

MAGDA BRZEZIŃSKA: Część badaczy zajmujących się psychologią organizacji i zarządzania uważa, że kiedy firma przeżywa kryzys, warto oddać jej stery w ręce kobiet, bo kobiecy styl radzenia sobie z trudnymi wyborami daje gwarancję na pozytywne rozwiązanie. Czy kobiety rzeczywiście podejmują decyzje inaczej niż mężczyźni? W inny sposób radzą sobie w sytuacji ryzyka?

ANNA SREBRNA: Specyfika roli kobiet w życiu predestynuje je, daje im wiele okazji i okoliczności do trochę innego działania i radzenia sobie z niepewnością niż mężczyznom. Historia i kultura wykształciły w kobietach trochę inne paradygmaty reagowania na rzeczywistość – w taki raczej pozytywistyczny sposób, na rzecz ochrony i budowy relacji, wspólnoty, życia. Już samo macierzyństwo stawia kobiety przed różnego rodzaju uczuciami, decyzjami, wyzwaniami, przed codzienną niepewnością. Muszą radzić sobie z tymi wszystkimi trudami, z wielowymiarowością różnych doświadczeń matki, być może dlatego mają lepszy trening w podejmowaniu decyzji. Może też trochę innymi częściami siebie zawiadują w momencie wyboru – mają większy dostęp do emocjonalnych aspektów związanych z podejmowaniem decyzji. Ufają emocjom, bardziej czują decyzje, niż je przemyśliwują. Oczywiście to jest jakaś generalizacja, bo wielu mężczyzn też korzysta ze swojej emocjonalnej części. Dane emocjonalne i racjonalne są dostępne zarówno kobietom, jak i mężczyznom. Natomiast kobiety statystycznie bardziej skłonne są do podejmowania decyzji tą emocjonalną częścią. Zresztą, jak pokazuje wiele badań psychologicznych, my i tak dokonujemy wyborów emocjami. Nawet jak myślimy, że zrobimy to na chłodno, racjonalnie, to i tak mamy już tę decyzję rozpoznaną w sobie emocjami.

Macierzyństwo rzeczywiście jest świetnym treningiem podejmowania decyzji w sytuacji niepewności. Każdy dzień pokazuje, że trudno robić sztywne plany, bo wszystko może się zmienić w kilka sekund, gdy nagle okazuje się, że dziecko złapało jelitówkę.

 

Albo to, co zaplanowali rodzice, zupełnie nie podoba się dzieciom i one kontestują te pomysły, zamiary. I oczywiście chodzi nie tylko o problemy związane z codzienną logistyką, ale też o kontekst emocjonalny – wydaje nam się, że coś jest stałe, ustalone w naszej relacji z dziećmi, a one rosną, zmieniają się i nasze relacje zmieniają się, czasami bardzo dynamicznie. Dzieci w naturalny sposób burzą naszą pewność.

Może się wydawać, że podejmowanie decyzji w sytuacji, kiedy nie wiadomo, co robić, dotyczy jakichś wyjątkowych, ekstraordynaryjnych sytuacji, raz na jakiś czas, ale czy rzeczywiście tak jest?

Trudno oszacować, bo jak to zliczyć... Przecież każdego dnia podejmujemy dziesiątki decyzji. Znaczna ich część to mikrodecyzje, których nawet nie zauważamy: jaką bluzkę włożyć, czy oddzwonić od razu, czy
za chwilę. Pozostałe – i właśnie im się teraz przyglądamy – to decyzje w sytuacjach, w których przeżywamy ewidentny konflikt wewnętrzny. Te ważkie sytuacje mają emocjonalną komponentę. I one wcale nie muszą wiązać się z jakimiś ważnymi wydarzeniami, np. czy przeprowadzić się na stałe do Australii. Mogą dotyczyć codziennych spraw: zrobić po pracy coś dla siebie, pójść na pedicure czy może pograć z dziećmi w grę planszową dawno temu obiecaną. Niby niewielkie wybory, a może się okazać, że jednak
duże.

I czasem okazuje się, że ten pedicure tak naprawdę nie tyle jest w trosce o samą siebie, ale raczej po to, by uciec z domu, z doświadczania macierzyństwa, bo coś mi utrudnia kontakt z dziećmi...

Gdy nasze wybory są sztywne, gdy zawsze wybieramy jedną rzecz kosztem drugiej, to czujemy, że w naszym życiu coś zaczyna kuleć. Dlatego bezcenny jest kontakt ze sobą i samoświadomość. Jeśli obserwujemy siebie, swoje wybory, to zauważymy, poczujemy, że coś jest nie tak. Odczytamy sygnał, że któraś ze stron naszego konfliktu wewnętrznego za często dostaje wzmocnienia, a któraś jest zaniedbana.

Skoro mowa o sztywności – badania kanadyjskiego psychologa społecznego prof. Richarda Sorrentino, twórcy teorii orientacji na niepewność, wskazują, że niektórzy dążą do uzyskania pewności, bardziej jej potrzebują, a dla innych naturalnym i akceptowalnym stanem jest niepewność. Pierwsi są bardziej sztywni w swoich decyzjach i bardziej zależni od autorytetów. Ci drudzy natomiast są bardziej twórczy, odkrywczy, dopuszczają więcej wariantów, wiedzą, że mogą się mylić, bo nie mają pełnego oglądu rzeczywistości. Czy zatem pogodzenie się ze świadomością, że możemy dokonać niedobrego wyboru, że życie jest niepewne, pomaga lepiej odnaleźć się w sytuacjach, w których nie wiadomo, co robić?

I tak, i nie. Nie rozróżniałabym tych dwóch postaw w kategorii: zorientowani na pewność mają gorzej, zorientowani na niepewność mają lepiej, lub odwrotnie. Jedni i drudzy stosują jakiś rodzaj mechanizmu obronnego. Wydaje się, że „pewni” zaprzeczają wątpliwościom, szufladkują rzeczywistość, izolują emocje: wybrałem, koniec i kropka, już niczego więcej nie sprawdzam, nie dzielę włosa na czworo. I dzięki temu jest im łatwiej. „Pewnym” zagraża ryzyko sztywności, dogmatyczności, lepiej czują się w autorytarnych społeczeństwach, co też odzwierciedla się w wyborach politycznych, światopoglądowych. Podoba im się taki świat, gdzie „wiad...

Pozostałe 80% treści dostępne jest tylko dla subskrybentów.

Subskrybuj

Pozostałe odcinki

Podobne materiały